Z Hiszpanii do Polski.

Kochani, zapytałam Hiszpanów mieszkających w Polsce i Polaków, którzy choć raz odwiedzili Hiszpanię o to, co przenieśliby stamtąd na polski grunt.
W ankiecie w prawym panelu umieściłam najczęściej padające odpowiedzi i … przyszło mi do głowy, że można by zrobić głosowanie. Tak z ciekawości. Co Wy na to?
Klikajcie! Głosowanie zamykamy w niedzielę 16/08/2015 o północy.

Jeśli macie propozycje, których zabrakło w ankiecie, podajcie je w komentarzach (trzeba się wcześniej zalogować, np. przez google. warto skopiować komentarz przed publikacją, w razie, gdyby coś poszło nie tak. Komentarze będą widoczne po mojej moderacji. Nie mogę edytować ankiety, bo już oddano na nią głosy, ale umieszczę Wasze pomysły tu, w poście, będą lepiej widoczne.

Dodaję 1 z Waszych uwag: „Warto zauważyć,, że jeśli przenosić jakieś prawa z Hiszpanii do Polski, to nie tylko możliwość zawarcia związku partnerskiego, ale także całkowitą równość małżeńską.”
Mówicie też o konkretnych rodzajach kawy (np. cortado czy bombón) lub sera (cabrales y torta de casar), ale pozwoliłam sobie trochę uogólnić niektóre kategorie.
Do listy powinnam, wg Waszych sugestii, dodać:
sangrię, tortillę i paellę.

CHWILOWO ZMIENIAM USTAWIENIA SZEROKOŚCI BLOGA, ŻEBY ANKIETA BYŁA LEPIEJ WIDOCZNA.
Na razie pogoda wygrywa, ale uśmiech ją goni 🙂

A, jeśli znacie kogoś, kto mógłby być zainteresowany udziałem, podeślijcie jej/jemu link do bzika:
http://bzikiberyjski.blogspot.com/

HABLAR POR HABLAR porozmawiaj po hiszpañsku.

Z czym kojarzą się Wam pogadanki w szkole językowej? Taka trochę inna lekcja, prawda? Albo mini wykład i grupka słuchaczy onieśmielona tym, że zaraz będzie trzeba coś wydukać po… np. hiszpańsku. Znając już trochę Daniela, prowadzącego  HABLAR POR HABLAR nauczyciela, malarza, duszę towarzystwa na spotkaniach grupy la caña, gwiazdę serialu 😉 spodziewałam się czegoś niesztampowego i właśnie w takim spotkaniu wzięłam udział.

HABLAR POR HABLAR organizowane przez warszawski oddział szkoły hiszpańskiego El Sueño, to seria spotkań wokół kolokwialnego języka hiszpańskiego. Każde ma motyw przewodni. Zaczyna się od listy powiedzeń z nim związanych, potem jest pogadanka/prezentacja, prowadzona tak, że z przyjemnością bierze się w niej udział i na koniec debata na inny temat (świetne ćwiczenie językowe). Oczywiście cały czas mówimy wyłącznie po hiszpańsku.
Zatrzymam się przy popularnych zwrotach: Daniel to istna kopalnia wiedzy jeśli chodzi o powiedzonka i mowę potoczną. Twierdzi, że to dzięki andaluzyjskim i madryckim korzeniom. Jeśli myślicie, że na udziale w HABLAR POR HABLAR możecie skorzystać tylko jeśli macie poziom B, to grubo się mylicie. Ja – M.M. – pani mgr filologii hiszpańskiej, pani tłumaczka, pani „mieszkałam przez  lata w Hiszpanii” zrobiłam mnóstwo notatek :). Naprawdę dużo się nauczyłam! Zapytałam Daniela, czy nie zabraknie mu niedługo materiału. Stwierdził, że kolokwialny hiszpański jest tak bogaty, że pomysłów starczy mu nawet na 100 spotkań. Na razie zaplanowane są do końca sierpnia. Czy będzie ich więcej, zależy od frekwencji, czyli od Was. Bohaterami spotkania, w którym wzięłam udział „4 locos genialmente locos” byli Francisco Goya, Pablo Picasso, Salvador Dalí i Antonio López.
Sama uczyłam przez kilka lat hiszpańskiego i angielskiego na niższych poziomach. Wolę prowadzić zajęcia indywidualne, bo kiedy pracujesz z grupą musisz być liderem, żeby wszystko poszło zgodnie z planem, ale też showmenem, żeby było ciekawie. Daniel jak najbardziej spełnia te dwa wymagania. Ma też szczęście, bo uczestnicy (spotkania na którym byłam): uczniowie i znajomi to fajnie, aktywne i otwarte grono.
W przełamaniu lodów pomaga też tinto de verano: lód, czerwone wino i napój gazowany o smaku cytrynowym (wrzucamy/wlewamy je kubka w tej kolejności) i pyszna tortilla (de patatas) przygotowana przez señor prowadzącego. Łatwiej się rozmawia w takich okolicznościach przyrody.
HABLAR POR HABLAR to dawka wiedzy, którą można wchłonąć w bardzo fajnej atmosferze. Czego chcieć więcej?
Cała idea dopiero raczkuje. Plany na przyszłość: powiększyć grono odbiorców, podzielić zajęcia na grupy według poziomu zaawansowania – super pomysł i przenieść spotkania z piątków na sobotnie wczesne popołudnia ( a la hora de comer). Ale jak mówiłam, na razie trwają do końca sierpnia. Spieszcie się!
Trzymam kciuki. Do czasu przeprowadzki na zimę do Hiszpanii będę brać udział w HABLAR POR HABLAR tak często jak tylko będę mogła. I Was zachęcam do tego samego, bo dużo się dowiedziałam i dobrze bawiłam.

Spotkania odbywają się w siedzibie szkoły językowej El Sueño.

W tej chwili w każdy piątek o godz. 18.30.
Warto zarezerwować minimum 2 godziny, bo fajnie się gada.
Okolice Tamki: Ul. Cicha 1 lok. 2.
Na razie miejsce jest słabo oznakowane, na drzwiach do klatki nie ma informacji, jest kawałek dalej, na oknie. Dzwońcie pod 2, do szkoły francuskiego – dzielą pomieszczenia.
Wstęp bezpłatny.

 

Wydarzenia są widoczne na profilu El Sueño Warszawa 
W tekście są linki, ale dodatkowo wrzucę je tutaj.
To strona Daniela – malarza, to link do wywiadu, jaki Bzik przeprowadziła z nim szmat czasu temu i tutaj jest link do serialu – też fajnego źródła wiedzy o hiszpańskim.
Zdjęcia autorstwa uczestników spotkania.

Ślepa moda. Javier Martín.

http://on.fb.me/1KFwN42
Javier Martín to hiszpański artysta plastyk, poruszający się na pograniczu malarstwa i rzeźby.

Często bazą jego projektów jest fotografia mody, którą również się zajmuje. Gra też znakiem towarowym – to on jest autorem słynnego granatu ręcznego ubranego logo Luis Vuitton.

Jest samoukiem,  zaczął malować w wieku 7 lat, w 1994 roku Javier Martin zdobył nagrodę Caja Madrid dla młodych artystów. Ma na koncie wiele wystaw zbiorowych i indywidualnych w

Europie, Azji, USA i Ameryce Łacińskiej.


Martin jest znany  z tego, że podkreślając ślepotę swoich modeli, pokazuje powierzchowność osądów i pustkę czysto estetycznego podejścia do życia. Jeśli chcecie zobaczyć go przy pracy, zajrzyjcie tutaj.
https://www.facebook.com/javiermartinartist/photos/pcb.705295782858634/705295362858676/

Dzień otwarty w Akademii FlamencoArte. Darmowe zajęcia z nauczycielami z Sewilli.

Kochani, wpis gościnny. Zamiast sama coś klecić i przeinaczać, po prostu udostępniam treść Akademii FlamencoArte. Emilia, która jest tam menadżerką, jak nikt zna się na promocji. Nie będę po niej poprawiać tekstu. Sama też z przyjemnością, jeśli czas pozwoli, przyjdę na dzień otwarty.



DZIEŃ OTWARTY W AKADEMII FLAMENCOARTE – NIEDZIELA 26.07.2015

26 Lipiec 2015   13:00  –  18:00 
Serdecznie zapraszamy na lekcje pokazowe w Akademii FlamencoArte! W niedzielę 26 lipca zajęcia poprowadzą Eliza la Morá i Diaa Eddin, nauczyciele z Sewilli. Będzie to wspaniała okazja dla miłośników tańca flamenco, którzy jeszcze nigdy nie spróbowali swoich sił na zajęciach tanecznych, dla adeptów tej sztuki, którzy trenują od niedawna, a także dla tych, którzy już niejeden obcas stracili w zmaganiach z compasem.
Przyjdź i poznaj naszych nauczycieli oraz ich metody nauczania! Dowiedz się więcej na temat intensywnych kursów wrześniowych i planu zajęć na cały rok! Spędź z nami niedzielne popołudnie w radosnej, flamencowej atmosferze! 

WSTĘP WOLNY na wszystkie zajęcia  
Skąd pomysł na dzień otwarty?  Na nowy semestr do Akademii 
przyjeżdżają znakomici nauczyciele z Sewilli, więc Nadia z Emilą, chcą ich Wam przedstawić. Eliza la Morá jest Polką i kilka lat przemieszkała i kształciła się w Hiszpanii; Diaa Eddin jest zawodowym tancerzem, występującym na wielkich scenach od 15 roku życia.
Będą prowadzili zajęcia tańca flamenco na wszystkich poziomach zaawansowania od września 2015 TYMCZASEM 26 lipca 2015 poprowadzą DARMOWE ZAJĘCIA DLA WSZYSTKICH CHĘTNYCH, aby DAĆ SIĘ POZNAĆ:

Co słychać w Hiszpanii. Tym razem o prawach zwierząt.

Leżące w okolicy Valladolid (Kastylia i León) Trigueros del Valle załynęło w świecie,  tym, że jego władze uznały psy i koty domowe za „mieszkańców-nie ludzi” (vecinos no humanos), gwarantując im prawa mieszkańców.

Warto podkreślić, że projekt został zatwierdzony jednogłośnie. Nie trudno się domyślić, że we władzach samorządowych tej jednostki terytorialnej zasiadają socjaliści. 

Nowe prawo wspomina o szacunku należnym zwierzętom, zabrania między innymi okaleczania i zabijania mieszkańców-nie-ludzi. Od tej pory wszystkie psy i koty znajdują się pod prawną opieką i ochroną samorządu. Burmistrz, nawołuje mieszkańców [ludzi ;)] by informowali administrację o porzuceniach, chorobach czy maltretowaniu zwierząt, ale również zachęca do udziału w takich akcjach jak zbiorowa sterylizacja w kocich koloniach.

Skoro jesteśmy przy prawach zwierząt, w maju parlament Katalonii rozpoczął proces legislacyjny zakazu wykorzystywania dzikich zwierząt w cyrkach na terenie tego regionu autonomicznego. Wniosek został poparty przez wszystkie ugrupowania polityczne poza PP y Ciutadans.  Dziś to prawo weszło w życie! Na razie zakaz dotyczy dzikich gatunków, ale, jak twierdzi lider prozwierzęcej organizacji Libera, Carlos López, Katalonia uczyniła pierwszy ważny krok w kierunku moralnej poprawy sposobu traktowania zwierząt.
 Nowe prawo obowiązuje na terenie całej Katalonii, choć już wcześniej w Barcelonie i innych miejscowościach zakazywano występów dzikich zwierząt w cyrkach. Tu znajdziecie listę miast i miejscowości w całej  Hiszpanii, do których cyrk z udziałem zwierząt nie ma wstępu.

Z ostatniej chwili: również Walencja robi krok do przodu w kwestii ochrony praw zwierząt. Ratusz miejski nie udzieli licencji na występy, w których udział biorą zwierzęta. Niektóre cyrki, tradycyjnie występujące w okresie świąt Bożego Narodzenia mogą się dostosować do nowych przepisów, inne rezygnują z przyjazdu do miasta. Odmowa wydania licencji na występy to jeden z całej listy projektów mających ca celu poprawić sytuację zwierząt w tym mieście. Kolejne to budowa nowych schronisk. Zarówno ci, którzy chwalą decyzję władz, jak i Ci, którzy ją krytykują pytają o kolne etapy: czy decyzja dotyczy jedynie cyrku? Co z Oceanarium i BioParkiem, działają na nieco innych zasadach, ale występują w nich zwierzęta. Bzik będzie Was informować o wszelkich zmianach.

Zimne jak w Hiszpanii.

Upalny weekend w mieście.  Zaglądam do lokalu w centrum, marzę o zimnym napoju. Krople wody na gryfie wyglądają obiecująco, więc zamawiam lane piwo. Małego nie podają! Trzeba zamówić pół litra, które zdąży nabrać temperaturę otoczenia zanim wypiję je do połowy. Małego butelkowego też nie ma. Zamówienie kawy i oddzielnej szklanki z lodem (to podczas innej wyprawy na miasto) budzi popłoch wśród obsługi. I tak mi się zatęskniło do Hiszpanii…
Do kraju, w którym „zimne” podaje się „lodowate”. W którym piwo i wino można dostać w malutkich porcjach, bo czasem warto zwrócić większą uwagę na komfort niż cenę.

http://curiosidades.batanga.com/5481/5-cosas-que-no-sabias-sobre-el-hielo
Kiedy kilka lat temu wróciłam do Warszawy, nie porównywałam. Nadal staram się tego nie robić, ale są rzeczy, zwyczaje, zachowania, wynalazki, które chętnie przeniosłabym z Hiszpanii do Polski. Nie tylko ja. Niebawem na blogu rozmowy z osobami często bywającymi w Hiszpanii, Hiszpanami mieszkającymi lub spędzającymi dużo czasu w PL na ten właśnie temat: co by tu przenieść na polski grunt? Co zaszczepić? Przyjmie się? A Wy, macie jakieś pomysły?

Międzynarodowy dzień muzyki w Polsce i w Hiszpanii.

21 czerwca obchodzimy światowy Dzień Muzyki. W Hiszpanii to dość znane święto.
W Polsce to nowość. Mój kolega, Kamil Szwarbuła z Polskiego Radia wymyślił akcję, daruj muzę. Tu znajdziecie szczegóły
https://www.facebook.com/darujmuze
Uliczni muzycy mogą tego dnia pokazać swoje umiejętności i przy okazji zebrać pieniądze na szlachetny, wybrany przez siebie cel. Wrzucając pieniądze do ich kapeluszy, koszyków itp nie tylko dacie im pozytywny sygnał i energię do grania, ale też pomożecie potrzebującym ludziom bądź zwierzętom. W Warszawie akcja odbędzie się na placu Zamkowym, ale pewnie też w innych miejscach. Roześlijcie info do znajomych z różnych miast. Niech wyjdą na ulice pograć lub posłuchać! Organizatorzy daruj muzę (dane kontaktowe na ich stronie) pomogą nagłośnić akcję. Muzycy nadal mogą zgłaszać swój udział. 
https://www.facebook.com/darujmuze

https://twitter.com/darujmuze
http://darujmuze.pl/
Uczestniczyliście kiedyś w obchodach tego święta w Hiszpanii? Nie macie wrażenia, że zostało zinstytucjonalizowane?
W tym roku w Barcelonie orkiestra OBC zagra na plaży San Sebastián. W repertuarze muzyka poważna i filmowa.  Oczywiście  koncert jest darmowy. 
W Madrycie ze względów finansowych i organizacyjnych nie odbędzie się festiwal Día de la Música (Dzień Muzyki) się celebrowany od 2009  w najfajniejszym chyba miejscu tego miasta, czyli w centrum kultury Matadero. Pomimo tego, ludzie zaangażowani w przygotowania tego eventu postanowili pomóc przy organizacji MULAFEST, czyli imprezie promującej nowe telenty sceny muzycznej. MULAFEST odbędzie się na terenie Instituto Nacional de las Artes Escénicas.

20 czerwca odbędzie się maraton muzyki Piotra Czajkowskiego. Zestawienie dość nietypowe: 6 symfonii,  3 orkiestry i 1 dyrygent. Wstęp na to wydarzenie jest płatny, ale ceny biletów zaczynają się już od 4 euro. Imprezie towarzyszą też inne koncerty, a 20 czerwca, to dopiero początek. Pełny program można pobrać stąd.
http://quesearockreconquista.com/web/feliz-dia-de-la-musica/
Dlaczego nie słychać o małych, niezależnych imprezach w ten dzień? 
W Hiszpanii na organizację koncertu na świeżym powietrzu trzeba mieć zezwolenie, a uliczni grajkowie muszą sprostać wymaganiom narzuconym przez władze miasta, tak, miasta. W każdym zasady są (a przynajmniej mogą być) inne, bo to sprawa samorządu. I tak:
– W Barcelonie można grać wyłącznie z akredytacją. Tych jest maksimum 140 na rok, dostaje się je drogą losowania. Można grać wyłącznie w miejscach i godzinach wyznaczonych przez miasto, przez maksimum 2 godziny  i nie wolno przekroczyć 65 decybeli.
– W Bilbao na ulicy, uwaga w niezdefiniowanej dużej, wolnej przestrzeni, można grać najwyżej przez 45 minut, ale nie trzeba licencji.
– W Santiago de Compostella, mieście studentów i pielgrzymów muzycy uliczni nie mogą używać sprzętu nagłaśniającego i co pół godziny muszą zmieniać lokalizację. W całym mieście są jedynie 4 lokalizacje, w których można grać za zgodą Ratusza, natomiast specjalne obostrzenia dotyczą muzyków grających na gaitach. Nie do końca rozumiem ten przepis, ale w publicznej przestrzeni (też mówimy o miejscach wyznaczonych przez władze) może się odbyć do 6 koncertów na raz.
Zastanawiam się jak będzie wyglądał tegoroczny Dzień Muzyki w Hiszpanii. Jeśli coś wiecie na ten temat, jeśli Wasi znajomi tam mieszkają niech dadzą znać po 21-szym. Chętnie zamieszczę tu ich relacje.

Gorąco zachęcam do udziału w polskich obchodach. To pierwsza edycja i mam nadzieję, że początek nowej świeckiej tradycji ;).

Co słychać w Hiszpanii: 20. V. El Día Sin Música. Dzień bez muzyki.

A raczej, czego nie słychać.

Dziś artyści milczą. Proszą fanów muzyki, by dziś jej nie słuchali. Mowa o muzyce granej na żywo. To protest związany z faktem, że nadal nie zmniejszono podatku VAT od kultury podniesionego do 21% w 2012. Do akcji przyłączyło się wiele gwiazd. Między innymi moi ulubieńcy, przedstawiani raz lub więcej: Silvia Perez Cruz, Marlango i El Kanka.
Oto fragment manifestu, którego całość po hiszpańsku przeczytacie tutaj.

http://on.fb.me/1IPNhqr

Cenimy uniwersalny charakter muzyki jako jednej z najstarszych form ekspresji i pojmowania…
Cenimy muzykę, zwłaszcza muzykę popularną graną na żywo, jako Dziedzictwo Kulturowe wszystkich obywateli.
Cenimy zdolność naszego kraju do tworzenia nowych treści muzycznych mogących przekształcić się w bogactwo i miejsca pracy.
Cenimy wkład społeczny i kulturowy wszystkich koncertów na żywo i wagę posiadania konkurencyjnego rynku…

http://on.fb.me/1K21DTb
http://on.fb.me/1AfnjeT

Protestujący mówią również o swoim poparciu dla przedsiębiorców,  sal koncertowych, lokali, w których gra się muzykę na żywo. Wzywają rząd do natychmiastowej zmiany wysokości podatku. Boją się, że pogarszająca się od 2 lat sytuacja doprowadzi do tego, że muzyka grana na żywo zniknie z mapy Hiszpanii. Możecie sobie coś takiego wyobrazić?