BZIK IBERYJSKI POLECA: ¡Viva España! w Fotoplastikonie Warszawskim.

¡Viva España! czyli zbiór fotografii stereoskopowych przedstawiających Hiszpanię z początku XX wieku. Dlaczego warto poświęcić chwilę i pójść na tę wystawę w Fotoplastikonie Warszawskim?

 

 

Zacznijmy od oczywistej oczywistości: Fotoplastikon to nie jest raj dla okularników. Wygodniej wystawę dociskając nos i czoło do dwóch wizjerów ogląda się tym, którzy nie muszą zakładać patrzałek, ale cóż.

Klimat i tak fajny. Siedzisz na taborecie (wygodniej go przechylić) i gapisz się przez „okulary” fotoplastikonu. Koniecznie przez oba na raz. Zdjęcia oczywiście zrobiłam przez jeden, stąd nie widać na nich efektu nawarstwienia perspektyw, ale potrzebowałam jakiejkolwiek ilustracji. Wróćmy do tego stołka i oglądania: siedzisz, nie jest ci wygodnie, ale się nie przejmujesz. Przed oczami przesuwają ci się obrazki z innej epoki. W tle słyszysz jak najbardziej współczesną, ale hiszpańską do bólu, muzykę zespołu Chambao. W wizjerze raz widzisz koncert orkiestry na nieistniejącej już madryckiej arenie do walk byków*, raz patio kompleksu Alhambry w Granadzie, raz stok zbocza porośnięty kaktusami, ale czasem pojawiają się sceny podobne do tych, jakie można było zobaczyć i na w Polsce na początku XX wieku. Tory tramwajowe, zaprzęgi konne, przechodnie ubrani podobnie do tych uwiecznionych na zdjęciach z warszawskich ulic. Widać też scenki, których w naszym kraju raczej nie można było uświadczyć. Na przykład sprzedawcy wody z Granady. Chodzili ulicami miasta pobrzękując szklankami i glinianymi naczyniami z wodą w metalowych nosidłach. Podobno to był popularny widok na ulicach Andaluzji.

Wpisałam w wyszukiwarkę „vendedor de agua siglo XX” i nie znalazłam ani jednego zdjęcia przedstawiającego takiego sprzedawcę, nic przypominającego obrazy, które można obejrzeć w Fotoplastikonie. To najlepiej świadczy o tym, że wizyta na wystawie ¡Viva España! to świetna okazja, żeby zobaczyć unikatowe fotografie i przekonać się o tym, jak wyglądała Hiszpania te sto lat temu. Zdjęcia zrobiono głównie w Andaluzji (Granadzie, Maladze i Sewilli) oraz w Madrycie.

Jak piszą organizatorzy

„Stereoskopia jest techniką obrazowania, oddającą wrażenie normalnego widzenia przestrzennego. Wymaga dostarczenia do mózgu dwóch obrazów, widzianych z perspektywy lewego i prawego oka, które przedstawiają obiekt czy sceną z dwóch różnych punktów widzenia. Obrazy składowe stereopary są bardzo podobne, ale różnią się nieco kątem widzenia obiektów i szczegółami wzajemnego przesłaniania się obiektów w scenie. To właśnie te drobne różnice niosą informację o trzecim wymiarze. Przy pomocy okularów fotoplastikonu przedstawia się lewy obraz lewemu oku, a prawy -prawemu. W mózgu następuje połączenie tych obrazów w obraz trójwymiarowy, przestrzenny”.

 

Ja odniosłam wrażenie, że czasem widać przekłamanie perspektywy, ale to ciekawy efekt. Niektóre zdjęcia są podkolorowane w bezpiecznych miejscach, czyli takich, gdzie można było założyć, że oryginał był właśnie takiej barwy (dotyczy to głównie roślinności ).

Jak ta kolekcja zdjęć trafiła do zbiorów Fotoplastikonu Warszawskiego? Nie do końca wiadomo, ale więcej niż ja zdradzą wam organizatorzy. Szczegóły na http://fotoplastikonwarszawski.pl/

Jeszcze jedno, przyznam się: jestem gadżeciarą. Mam fioła na punkcie dobrego wzornictwa i dobrej graficznej identyfikacji marki. W 2008 roku Muzeum Powstania Warszawskiego przejęło Fotoplastikon Warszawski. Tym samym instytucja doczekała się  nowej strony. Bilety są te same co w muzeum na Grzybowskiej. Czyli takie, że chce się je zatrzymać. Fajnie kiedy bilet wstępu nie wygląda jak wymięty kawałek makulatury. Ja przynajmniej lubię.

Wystawa jest czynna do 15 lipca, od środy do soboty w godzinach 10-18. Bilet wstępu do Fotoplastikonu Warszawskiego kosztuje 2 (ulgowy) lub 4 złote (normalny). We czwartki wstęp jest bezpłatny. Fotoplastikon jest w samym centrum, a obejrzenie wszystkich fotografii dwukrotnie zajęło mi jakieś pół godziny. Nie trudno znaleźć czas na krótką wizytę. Zdecydowanie polecam.

*Plaza de Toros de la Fuente del Berro

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *