Co słychać w Hiszpanii. Książki zamiast byków.

Villarfranca de los Caballeros to mała, bo zajmująca 107 km2 i licząca niewiele ponad 5 tysięcy mieszkańców mieszkańców miejscowość w  prowincji Toledo (Castilla – La Mancha) .
Burmistrz miasteczka, socjalista Julián Bolaños, podjął decyzję o nie przeznaczaniu publicznych pieniędzy na walki byków.
18 tysięcy euro, które co roku było wydawane na corridę z okazji święta patrona, zostaną skierowane na  program edukacyjny. A konkretnie za te pieniądze zostaną kupione książki i materiały szkolne dla dzieci mieszkańców.  Jednorazową pomoc w wysokości 60 euro dostaną rodzice uczniów pierwszych i drugich klas szkół podstawowych. Ratusz zakupił już podręczniki do matematyki, hiszpańskiego i angielskiego dla uczniów 3 i 5 klasy. Rodzice dzieci z 4 i 6 klas otrzymają bony na zakup podręczników. Wiadomość odbiła się szerokim echem w mediach lokalnych, narodowych jak również zagranicznych. Brytyjski The Guardian zatytułował artykuł o inicjatywie „Bulls or Books” a ekipa telewizyjna agencji Associated Press odwiedziła miasteczko.
To kolejna niewielka hiszpańska miejscowość, która w pozytywnym znaczeniu budzi zainteresowanie mediów i daje dobry przykład.
Dziś wyjątkowo nie podaję linku do jednego artykułu, ponieważ korzystałam z kilku źródeł:
m.in. http://bit.ly/1UATDi6 i http://bit.ly/1TlmxWa

One thought on “Co słychać w Hiszpanii. Książki zamiast byków.”

  1. Popieram przeznaczenie pieniędzy na książki zamiast na walki byków. Wprawdzie jakoś mocno nie wgłębiałam się w to, dlaczego i po co te walki, ale sama myśl o zabitych ludziach i zwierzętach sprawia, że jestem przeciwna tego typu atrakcjom…

Możliwość komentowania jest wyłączona.