The Best of Bzik – popularne wpisy

Liczba wyświetleń ostatniego wpisu skłoniła mnie do przejrzenia statystyk. 
Bzik to „kultura Hiszpanii w różnych odsłonach”: kino, sztuki piękne, kuchnia, architektura ale też ludzie i zwyczaje.
Najbardziej popularne posty to te mówiące o kinie hiszpańskim, zapisy rozmów i te prezentujące ciekawych artystów.
Może przegapiliście któryś wpis? Lista tych najchętniej czytanych (tytuły i linki) jest pod obrazkiem. Kolejność tytułów nie jest odbiciem statystyk, a nawiązuje do grafiki. To moja pierwsza grafika ever! Zrobiłam ją w PhotoScape i jestem z siebie dumna. 

Malarstwo anamorficzne Eduardo Relero

Rozmowa z Danielem del Rosal. Entrevista con Daniel del Rosal.

Ilustracje z Chile – fab ciraolo

Jak zakochać się w Maladze? Rozmowa z założycielką MyMalaga.pl.

Tydzień Kina Hiszpańskiego i Bzik Iberyjski – Jak zostać Baskiem.

Agustina Guerrero i jej “Diario de una volátil”

Jak zakochać się w Maladze? Rozmowa z założycielką MyMalaga.pl.

Udostępnione przez http://www.mymalaga.pl/

Jakiś czas temu trafiłam na stronę http://www.mymalaga.pl/. Jest piękna, zawiera mnóstwo cennych informacji i kusi do wyjazdu. Oj, kusi… Zachowałam ją w zakładkach, w folderze bzik – tam lądują pomysły na wpisy na bloga.
Niedawno znów odwiedziłam tę stronę.  Pomyślałam, że taką ofertę musiał przygotować sztab ludzi. Skorzystałam z formularza kontaktowego i odpowiedziała mi Pani Joanna. Jak się okazało, człowiek orkiestra. Wymieniłyśmy kilka maili. Oto efekt.

Udostępnione przez http://www.mymalaga.pl/





BZIK: Na stronie jest bardzo dużo informacji. Musi Pani naprawdę dobrze znać miasto. Jak długo jest Pani w Hiszpanii? 

Joanna Karońska: W Maladze mieszkam od 2 lat. Zanim wyprowadziłam się do Hiszpanii widziałam miasto tylko raz na krótki weekend. Nie znałam języka ani kultury czy mentalności hiszpańskiej, nie wiedziałam nic o Maladze. Dzisiaj mogę powiedzieć, że w centrum znam jej każdą uliczkę, każdą restaurację czy skrót. Jednak wciąż uczę się i poznaje Malagę czy Andaluzję, w czym niezwykle pomocni są prawdziwi malagueños. Motywuje mnie do tego również MyMalaga, to dla niej zwiedzam i szukam miejsc mniej znanych czy godnych polecenia by móc później podzielić się wiedzą lub by innym było łatwiej. 
B: Skąd zatem pomysł, żeby wyjechać właśnie do Malagi? Co jest w niej takiego szczególnego? Bo między wierszami opisów na stronie łatwo wyczytać, że kocha Pani to miasto.
J.K.: Właściwie nie wybrałam Malagi, to ona wybrała mnie. Nigdy nie chciałam wyjeżdżać z kraju, bo we Wrocławiu miałam wszystko, czego potrzeba do szczęścia. Do wyjazdu, po długich negocjacjach, namówił mnie mój ówczesny partner, który otrzymał ciekawą ofertę pracy.To nie była emigracja zarobkowa, oboje pracowaliśmy na bardzo dobrych stanowiskach i niczego nam w Polsce nie brakowało. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę, zaryzykowaliśmy by przez chwilę pożyć trochę inaczej, by przeżyć przygodę i spełnić marzenie o mieszkaniu w ciepłych krajach znacznie wcześniej niż na emeryturze :). Po wielkiej miłości do człowieka dzięki któremu / i dla którego się tu znalazłam została właśnie miłość do Malagi i wdzięczność za to, że dałam się namówić aby przyjechać tutaj :). 
Jednak fascynacja Malagą i Hiszpanią nie przyszła od razu. Jak każdy na emigracji musiałam zderzyć się z rzeczywistością, brakiem rodziny i przyjaciół, oczekiwaniami, które miałam i z tym co faktycznie było i tym co zostało w kraju, a przede wszystkim z hiszpańskim stylem bycia i życia. Początki nie były łatwe, jednak samo miejsce, słońce, wakacyjny klimat, chęć poznania Hiszpanii rekompensowało dużo. W dużej mierze to ludzie sprawili, że pokochałam to miejsce. Najpierw Ci lokalni, bo dzięki charakterystycznym krótkim blond włosom stałam się rozpoznawalna bardziej, niż w mojej rodzinnej miejscowości w Polsce. Gdy wchodzę do Mercado Central każdy dobrze wie, czego chce; gdy robię zakupy w lokalnym sklepie właściciel zawsze poleci dobre wino albo nigdy nie pozwoli stać w długiej kolejce wypuszczając bocznym wyjściem 😉 gdy z kolei kupuję ser, pan sprzedawca zawsze najpierw poplotkuje, poczęstuję winem i nowymi rodzajami sera. To są niuanse ale wszyscy znamy się z imienia i właśnie to buduję atmosferę, że jestem w domu. Pokochałam tą otwartość tutejszych mieszkańców, ich bezpośredniość i naturalną ekspresję. Dla nich nie jestem obca, nie jestem imigrantką, jestem ich. Z czasem pojawili się również rodacy, cudowni ludzie , z którymi dzieli się radości i smutki oraz to, co życie w Maladze daje każdego dnia. Bo moja miłość do Malagi, to właśnie ludzie, magia tego miejsca i atmosfery. To wszystko sprawia, że hasło przewodnie strony – You are where You need to be – w pierwszej kolejności dotyczy mnie, a chciałabym aby dotyczyło każdego, kto dzięki stronie znajdzie się w Maladze. 
Po dwóch latach jestem „przesiąknięta” Malagą i jeśli kiedyś będę musiała ją opuścić, tu na zawsze będzie moje serce i mój dom.
Udostępnione przez http://www.mymalaga.pl/
B: A pomysł na stronę? Dlaczego i dla kogo ją Pani założyła?
J.K.: Po pierwszym pół roku – nauki hiszpańskiego, bezowocnym szukaniu pracy, tęsknocie za krajem, nauki wspólnego życia w obcym kraju wyłącznie z partnerem, bez znajomych i rodziny – postanowiłam mimo wszystko zostać w Maladze i stworzyć coś swojego. 
Tak też powstała idea na stronę – by podzielić się doświadczeniem, wiedzą o mieście, ludziach (którą ja nabyłam z czasem), by pokazać proste rzeczy ( jak gdzie są centra handlowe czy jak poruszać się po lotnisku ), jak się odnaleźć tutaj (bo sama kiedyś musiałam do tego dojść) by wypromować Malagę i pokazać, że jest to świetne miejsce, o którym mało wiemy w Polsce. Nowe pomysły przychodziły z czasem, strona nigdy nie była i myślę nigdy nie będzie kompletna. Nauką prób i błędów uczyłam się grafiki, tworzenia strony, pisania zjadliwych tekstów, pozycjonowania strony i promowaniem na wszystkich możliwych portalach społecznościowych. Pomysł i przede wszystkim grafika strony przyjęła się, a moi współpracownicy/partnerzy zawodowi sami zaczęli się do mnie zwracać z propozycjami. Najpierw Academia Cile – szkoła językowa, w której sama się uczyłam hiszpańskiego (nie jestem nauczycielem, jedynie polskim partnerem), następnie Malaga Blanca –  nieszablonowe wycieczki po białych wioskach i Eloy Munoz Photography – jeden z najlepszych fotografów w Maladze. Ponadto od tego roku współpracuje z Malaga u Drive – polska wypożyczalnia na Costa del Sol i z właścicielami mieszkań do wynajmu na krótki czas. 
To nigdy nie był blog, lecz strona informacyjna, internetowy przewodnik po Maladze. Dziś MyMalagę mogę nazwać portalem, który w jednym miejscu ma dawać wszystko, czego potrzebuje turysta pierwszy raz przyjeżdżający do Malagi i Andaluzji. Kreowanie i budowanie strony, pomogło mi odkryć Malagę i okolicę, poznać jej historię, najlepsze restauracje, czy każdą małą uliczki. To właśnie też strona sprawiła, że pokochałam Malagę i zaczęłam się cieszyć miejscem, w którym mam okazję i szczęście żyć.


Udostępnione przez http://www.mymalaga.pl/



B: Zanim odwiedzający www.mymalaga.pl przejrzą wszystkie zakładki, zobaczą piękne zdjęcie na stronie startowej. Mnie zachwyciły migawki. Kto za tym wszystkim stoi?

J.K.: Jestem fotografem, edytorem zdjęć, edytorem treści, organizatorem wyjazdów, zajmuje się pozycjonowaniem strony, analizowaniem statystyk, marketingiem, poza tym organizuje spotkania Polonii Malaga. Migawki to efekt mojego życia w Maladze, zawsze z aparatem w torebce 🙂 Dzisiaj nie potrafię już inaczej i staram się go mieć po prostu przy sobie. Moi przyjaciele przyzwyczaili się już do tego, że każde wyjście do restauracji wiąże się w pierwszej kolejności z obfotografowaniem jedzenia, dopiero później spożywania ;), że każdy wyjazd poza miasto, wypad na plaże to również post na facebooku i instagramie i tysiące ujęć, by złapać właśnie ” to coś” :). 

Udostępnione przez http://www.mymalaga.pl/

B: To dużo pracy. Lubi ją Pani? 

J.K.: MyMalaga to ja, a ja to MyMalaga. Nie potrafię już żyć inaczej. Życzę każdemu przeżycia takiej przygody, tworzenie coś z niczego i aby tak niewielka rzecz dawała tyle radości i dumy. MyMalaga.pl to moje dziecko, które rozwinęło mnie na różnych polach, daje mi mnóstwo energii i życiowej siły, a przede wszystkim niesamowitą okazję współpracy i poznawania nowych ludzi. Malaga otworzyła mnie, jako osobę, zmieniła wcześniejsze podejście do życia, dała mi lekkość i zwykłą radość każdego dnia, za pośrednictwem strony chcę to przekazywać dalej. Moim marzeniem jest zarazić innych pozytywną hiszpańską energię, dać trochę słońca i pokazać miejsca o których nie słyszeli oraz przekonać, że za każdym razem warto tu wracać. W każdym tekście, próbuję przekazać to, co sama wiem lub udało mi się dowiedzieć, nie ma tam jedynie historii/opowieści zwykłego, codziennego życia w Hiszpanii, różnic kulturowych, anegdot, jaka jest Malaga „od kuchni” i  po prostu jak to jest tu żyć – to może w papierowej wersji przewodnika, który mam nadzieję uda się kiedyś wydać :). 

B: Bardzo dziękuję za rozmowę i udostępnienie zdjęć. Do zobaczenia w Maladze 🙂
Udostępnione przez http://www.mymalaga.pl/


Polecam Wam stronę, to kopalnia wiedzy i naprawdę pięknych zdjęć. Jeśli one nie zachęcą Was do wyprawy, to nie wiem co mogłoby to zrobić? Może miłość do sztuki? Pamiętacie wpis o Centro Pompidou Málaga

MyMalaga jest też na fejsbuniu pintereście, i instagramie. Zastanawiam się ile Pani Joanna sypia, bo wszystko takie aktualne… Podziwiam.

Udostępnione przez http://www.mymalaga.pl/

Podsumowanie ankiety.

Zamykam ankietę. W południe zamiast o północy, ale widzę, że liczba głosów od wczoraj nie rośnie. Chyba Ci z Was, którzy chcieli zagłosować, już to zrobili. Bardzo Wam wszystkim dziękuję. Jesteście wspaniali!

Mimo upałów, jakie ostatnio panują i tak najwięcej głosów padło na pogodę. Podejrzewam, że gdybym zadała te same pytania zimą, proporcje byłyby inne.

Miejsce 1-sze: pogoda
Miejsce 2-gie: uśmiech
3-cie: ex aequo hiszpańskie bary i tapas
Potem: śniadania w barach i kawa w przystępnych cenach. 
Zresztą spójrzcie sami na grafikę.
Pogody nie przeniesiemy, ale całą resztę… bary już mamy. Nad cenami kawy można wspólnie popracować. Pogadajmy chociaż z właścicielami hiszpańskich barów w Warszawie. Pomyślę nad zorganizowaniem jakiejś akcji. Nad uśmiechem też można popracować 🙂
Pospieszyłam się z zamknięciem ankiety, bo mam już dla Was gotowy kolejny wpis z pięknymi zdjęciami, które zasługują na odpowiednią ekspozycję. Dlatego chciałam już wrócić do zwyczajowych ustawień szerokości bloga. Nie mogę się doczekać poniedziałku. Czy to normalne? 🙂
Parece que el tiempo, la sonrisa, los bares, las tapas y el café son lo que más nos gusta a los polacos en la culutra española.

Tłumaczenie ankiety.

Se me ha ocurrido hoy. Qué tonta! La encuesta debería estar publicada en 2 idiomas. Lo siento.
No puedo modificarla ya que ha sido votada.
Sin emargo, aquí tenéis la traducción. Votad en en panel derecho, esto es solamente un punto de referencia.
Ankieta powinna być w obu językach, tak żeby znajomi i nieznajomi Hiszpanie mogli wziąć w niej udział.
café de mil maneras – café na milion sposobów
chocolate con churros
camarer@s porfesioneles – profesjonalna obsługa w restauracjach
los bares – hiszpańskie bary (na każdym rogu)
las tapas
dos besos na powitanie
los olivos – drzewa oliwne
las higueras – figowce
la ley de larejas de hecho – prawo o związkach partnerskich **
la clara (piwo z lemoniadą)
el tinto de verano (czerwone wino z lemoniadą)
la cerveza realmente fría – zimne piwo
la forma de ser (abierta, relajada, tranquila, suelta y social)  – hiszpański luz
la cultura de tomar vino y hablar por horas –  kultura picia wina i biesiadowania
el jamón
el chorizo
los quesos – sery
el marisco – owoce morza
las verbenas (fiestas de pueblo)
los quintos (piwo w butelkach 200 ml)
el tiempo – pogodę
la sonrisa – uśmiech
las pescaderías – sklepy rybne
las zapaterías – sklepy z obuwiem
los bocadillos (tradycyjne kanapki dostępne w każdym barze)
los desayunos en los bares -śniadania w barach
café a precios asequibles – kawa w przystępnych cenach
** o  matrimonios entre personas del mismo sexo – małżeństwa osób tej samej płci


Co słychać w Hiszpanii. Książki zamiast byków.

Villarfranca de los Caballeros to mała, bo zajmująca 107 km2 i licząca niewiele ponad 5 tysięcy mieszkańców mieszkańców miejscowość w  prowincji Toledo (Castilla – La Mancha) .
Burmistrz miasteczka, socjalista Julián Bolaños, podjął decyzję o nie przeznaczaniu publicznych pieniędzy na walki byków.
18 tysięcy euro, które co roku było wydawane na corridę z okazji święta patrona, zostaną skierowane na  program edukacyjny. A konkretnie za te pieniądze zostaną kupione książki i materiały szkolne dla dzieci mieszkańców.  Jednorazową pomoc w wysokości 60 euro dostaną rodzice uczniów pierwszych i drugich klas szkół podstawowych. Ratusz zakupił już podręczniki do matematyki, hiszpańskiego i angielskiego dla uczniów 3 i 5 klasy. Rodzice dzieci z 4 i 6 klas otrzymają bony na zakup podręczników. Wiadomość odbiła się szerokim echem w mediach lokalnych, narodowych jak również zagranicznych. Brytyjski The Guardian zatytułował artykuł o inicjatywie „Bulls or Books” a ekipa telewizyjna agencji Associated Press odwiedziła miasteczko.
To kolejna niewielka hiszpańska miejscowość, która w pozytywnym znaczeniu budzi zainteresowanie mediów i daje dobry przykład.
Dziś wyjątkowo nie podaję linku do jednego artykułu, ponieważ korzystałam z kilku źródeł:
m.in. http://bit.ly/1UATDi6 i http://bit.ly/1TlmxWa

Z Hiszpanii do Polski.

Kochani, zapytałam Hiszpanów mieszkających w Polsce i Polaków, którzy choć raz odwiedzili Hiszpanię o to, co przenieśliby stamtąd na polski grunt.
W ankiecie w prawym panelu umieściłam najczęściej padające odpowiedzi i … przyszło mi do głowy, że można by zrobić głosowanie. Tak z ciekawości. Co Wy na to?
Klikajcie! Głosowanie zamykamy w niedzielę 16/08/2015 o północy.

Jeśli macie propozycje, których zabrakło w ankiecie, podajcie je w komentarzach (trzeba się wcześniej zalogować, np. przez google. warto skopiować komentarz przed publikacją, w razie, gdyby coś poszło nie tak. Komentarze będą widoczne po mojej moderacji. Nie mogę edytować ankiety, bo już oddano na nią głosy, ale umieszczę Wasze pomysły tu, w poście, będą lepiej widoczne.

Dodaję 1 z Waszych uwag: „Warto zauważyć,, że jeśli przenosić jakieś prawa z Hiszpanii do Polski, to nie tylko możliwość zawarcia związku partnerskiego, ale także całkowitą równość małżeńską.”
Mówicie też o konkretnych rodzajach kawy (np. cortado czy bombón) lub sera (cabrales y torta de casar), ale pozwoliłam sobie trochę uogólnić niektóre kategorie.
Do listy powinnam, wg Waszych sugestii, dodać:
sangrię, tortillę i paellę.

CHWILOWO ZMIENIAM USTAWIENIA SZEROKOŚCI BLOGA, ŻEBY ANKIETA BYŁA LEPIEJ WIDOCZNA.
Na razie pogoda wygrywa, ale uśmiech ją goni 🙂

A, jeśli znacie kogoś, kto mógłby być zainteresowany udziałem, podeślijcie jej/jemu link do bzika:
http://bzikiberyjski.blogspot.com/

HABLAR POR HABLAR porozmawiaj po hiszpañsku.

Z czym kojarzą się Wam pogadanki w szkole językowej? Taka trochę inna lekcja, prawda? Albo mini wykład i grupka słuchaczy onieśmielona tym, że zaraz będzie trzeba coś wydukać po… np. hiszpańsku. Znając już trochę Daniela, prowadzącego  HABLAR POR HABLAR nauczyciela, malarza, duszę towarzystwa na spotkaniach grupy la caña, gwiazdę serialu 😉 spodziewałam się czegoś niesztampowego i właśnie w takim spotkaniu wzięłam udział.

HABLAR POR HABLAR organizowane przez warszawski oddział szkoły hiszpańskiego El Sueño, to seria spotkań wokół kolokwialnego języka hiszpańskiego. Każde ma motyw przewodni. Zaczyna się od listy powiedzeń z nim związanych, potem jest pogadanka/prezentacja, prowadzona tak, że z przyjemnością bierze się w niej udział i na koniec debata na inny temat (świetne ćwiczenie językowe). Oczywiście cały czas mówimy wyłącznie po hiszpańsku.
Zatrzymam się przy popularnych zwrotach: Daniel to istna kopalnia wiedzy jeśli chodzi o powiedzonka i mowę potoczną. Twierdzi, że to dzięki andaluzyjskim i madryckim korzeniom. Jeśli myślicie, że na udziale w HABLAR POR HABLAR możecie skorzystać tylko jeśli macie poziom B, to grubo się mylicie. Ja – M.M. – pani mgr filologii hiszpańskiej, pani tłumaczka, pani „mieszkałam przez  lata w Hiszpanii” zrobiłam mnóstwo notatek :). Naprawdę dużo się nauczyłam! Zapytałam Daniela, czy nie zabraknie mu niedługo materiału. Stwierdził, że kolokwialny hiszpański jest tak bogaty, że pomysłów starczy mu nawet na 100 spotkań. Na razie zaplanowane są do końca sierpnia. Czy będzie ich więcej, zależy od frekwencji, czyli od Was. Bohaterami spotkania, w którym wzięłam udział „4 locos genialmente locos” byli Francisco Goya, Pablo Picasso, Salvador Dalí i Antonio López.
Sama uczyłam przez kilka lat hiszpańskiego i angielskiego na niższych poziomach. Wolę prowadzić zajęcia indywidualne, bo kiedy pracujesz z grupą musisz być liderem, żeby wszystko poszło zgodnie z planem, ale też showmenem, żeby było ciekawie. Daniel jak najbardziej spełnia te dwa wymagania. Ma też szczęście, bo uczestnicy (spotkania na którym byłam): uczniowie i znajomi to fajnie, aktywne i otwarte grono.
W przełamaniu lodów pomaga też tinto de verano: lód, czerwone wino i napój gazowany o smaku cytrynowym (wrzucamy/wlewamy je kubka w tej kolejności) i pyszna tortilla (de patatas) przygotowana przez señor prowadzącego. Łatwiej się rozmawia w takich okolicznościach przyrody.
HABLAR POR HABLAR to dawka wiedzy, którą można wchłonąć w bardzo fajnej atmosferze. Czego chcieć więcej?
Cała idea dopiero raczkuje. Plany na przyszłość: powiększyć grono odbiorców, podzielić zajęcia na grupy według poziomu zaawansowania – super pomysł i przenieść spotkania z piątków na sobotnie wczesne popołudnia ( a la hora de comer). Ale jak mówiłam, na razie trwają do końca sierpnia. Spieszcie się!
Trzymam kciuki. Do czasu przeprowadzki na zimę do Hiszpanii będę brać udział w HABLAR POR HABLAR tak często jak tylko będę mogła. I Was zachęcam do tego samego, bo dużo się dowiedziałam i dobrze bawiłam.

Spotkania odbywają się w siedzibie szkoły językowej El Sueño.

W tej chwili w każdy piątek o godz. 18.30.
Warto zarezerwować minimum 2 godziny, bo fajnie się gada.
Okolice Tamki: Ul. Cicha 1 lok. 2.
Na razie miejsce jest słabo oznakowane, na drzwiach do klatki nie ma informacji, jest kawałek dalej, na oknie. Dzwońcie pod 2, do szkoły francuskiego – dzielą pomieszczenia.
Wstęp bezpłatny.

 

Wydarzenia są widoczne na profilu El Sueño Warszawa 
W tekście są linki, ale dodatkowo wrzucę je tutaj.
To strona Daniela – malarza, to link do wywiadu, jaki Bzik przeprowadziła z nim szmat czasu temu i tutaj jest link do serialu – też fajnego źródła wiedzy o hiszpańskim.
Zdjęcia autorstwa uczestników spotkania.

Ślepa moda. Javier Martín.

http://on.fb.me/1KFwN42
Javier Martín to hiszpański artysta plastyk, poruszający się na pograniczu malarstwa i rzeźby.

Często bazą jego projektów jest fotografia mody, którą również się zajmuje. Gra też znakiem towarowym – to on jest autorem słynnego granatu ręcznego ubranego logo Luis Vuitton.

Jest samoukiem,  zaczął malować w wieku 7 lat, w 1994 roku Javier Martin zdobył nagrodę Caja Madrid dla młodych artystów. Ma na koncie wiele wystaw zbiorowych i indywidualnych w

Europie, Azji, USA i Ameryce Łacińskiej.


Martin jest znany  z tego, że podkreślając ślepotę swoich modeli, pokazuje powierzchowność osądów i pustkę czysto estetycznego podejścia do życia. Jeśli chcecie zobaczyć go przy pracy, zajrzyjcie tutaj.
https://www.facebook.com/javiermartinartist/photos/pcb.705295782858634/705295362858676/

Dzień otwarty w Akademii FlamencoArte. Darmowe zajęcia z nauczycielami z Sewilli.

Kochani, wpis gościnny. Zamiast sama coś klecić i przeinaczać, po prostu udostępniam treść Akademii FlamencoArte. Emilia, która jest tam menadżerką, jak nikt zna się na promocji. Nie będę po niej poprawiać tekstu. Sama też z przyjemnością, jeśli czas pozwoli, przyjdę na dzień otwarty.



DZIEŃ OTWARTY W AKADEMII FLAMENCOARTE – NIEDZIELA 26.07.2015

26 Lipiec 2015   13:00  –  18:00 
Serdecznie zapraszamy na lekcje pokazowe w Akademii FlamencoArte! W niedzielę 26 lipca zajęcia poprowadzą Eliza la Morá i Diaa Eddin, nauczyciele z Sewilli. Będzie to wspaniała okazja dla miłośników tańca flamenco, którzy jeszcze nigdy nie spróbowali swoich sił na zajęciach tanecznych, dla adeptów tej sztuki, którzy trenują od niedawna, a także dla tych, którzy już niejeden obcas stracili w zmaganiach z compasem.
Przyjdź i poznaj naszych nauczycieli oraz ich metody nauczania! Dowiedz się więcej na temat intensywnych kursów wrześniowych i planu zajęć na cały rok! Spędź z nami niedzielne popołudnie w radosnej, flamencowej atmosferze! 

WSTĘP WOLNY na wszystkie zajęcia  
Skąd pomysł na dzień otwarty?  Na nowy semestr do Akademii 
przyjeżdżają znakomici nauczyciele z Sewilli, więc Nadia z Emilą, chcą ich Wam przedstawić. Eliza la Morá jest Polką i kilka lat przemieszkała i kształciła się w Hiszpanii; Diaa Eddin jest zawodowym tancerzem, występującym na wielkich scenach od 15 roku życia.
Będą prowadzili zajęcia tańca flamenco na wszystkich poziomach zaawansowania od września 2015 TYMCZASEM 26 lipca 2015 poprowadzą DARMOWE ZAJĘCIA DLA WSZYSTKICH CHĘTNYCH, aby DAĆ SIĘ POZNAĆ: